30 sierpnia 1939 roku Franz Honiok wrócił z pracy do rodzinnego Łubia. W gospodzie „U Jarzombka” zatrzymało go Gestapo. Następnego dnia został zamordowany w radiostacji w Gliwicach. Jego ciało miało posłużyć do uwiarygodnienia sfingowanego ataku.
Zanim stał się ofiarą
Honiok urodził się 28 marca 1899 roku. Zachował się napisany przez niego życiorys: po pracy w gospodarstwie rodziców i przemyśle zaangażował się w działalność polskiego ruchu narodowego. Od listopada 1920 roku współpracował z Polskim Komitetem Plebiscytowym w Gliwicach. W maju 1921 roku, podobnie jak jego brat Wilhelm, uczestniczył w III powstaniu śląskim.
Po podziale regionu rodzinne Łubie znalazło się w Niemczech. Represje wobec polskich działaczy dotknęły również Honioka. W swoim życiorysie opisywał najścia na dom i pobicie. Wyjechał do Tarnowskich Gór. Później wrócił do rodzinnej miejscowości.
Atak przygotowany przez napastników
Wieczorem 31 sierpnia oddział Alfreda Naujocksa wtargnął do niemieckiej radiostacji, udając polskich napastników. Zamierzano nadać komunikat po polsku. Akcja napotkała problemy techniczne; według opracowania Muzeum w Gliwicach prawdopodobnie wyemitowano jedynie fragment odezwy, słyszalny w najbliższej okolicy.
Odurzonego wcześniej Honioka przewieziono pod radiostację i zamordowano. Niemiecka propaganda rozpowszechniła wiadomość o rzekomej polskiej napaści mimo problemów z transmisją. Zabójstwo było elementem mistyfikacji służącej obarczeniu Polski odpowiedzialnością za konflikt.
Co pozostało niewyjaśnione
Dokładne powody wyboru Honioka nie są w pełni wyjaśnione. Historycy wskazują jego propolską działalność oraz samotny tryb życia jako możliwe czynniki. Nie należy zamieniać tych ustaleń w pewność co do wszystkich decyzji sprawców.
Według muzealnego opracowania nie ustalono losu jego ciała. W 2021 roku Honiok został patronem skweru przy radiostacji. Stojąc pod masztem, warto pamiętać, że za politycznym kłamstwem był człowiek z własnym życiorysem.