Warownia pod pałacową skórą

Początki zamku biskupów wrocławskich sięgają XIII wieku. Badania archeologiczne pozwoliły rozpoznać kamienną wieżę i obwód obronny. Pałacowe przekształcenia nie wymazały wszystkich wcześniejszych reliktów.

Widoczna ruina nie należy więc do jednej epoki. W jej murach spotykają się budowle o różnych zadaniach: obrona, zarządzanie dobrami i reprezentacja. Patrząc na otwory okienne, oglądamy tylko ostatnie warstwy znacznie starszej siedziby.

Rozkaz dotyczący murów

Katalog Zamków i Dworów Obronnych Śląska przywołuje dokument z 1370 roku. W następstwie konfliktu biskupa Przecława z księciem Bolkiem III Karol IV zobowiązał biskupa do zburzenia budowli i fortyfikacji wzniesionych podczas tego sporu. Nie był to rozkaz wymazania całej historii zamku.

Ten zapis pokazuje, ile politycznej siły mieściło się w kamieniu. Mur nie był tylko ochroną przed napadem. Mógł być deklaracją władzy — tak wyraźną, że ugoda musiała zająć się również jego istnieniem.

Rezydencja zmienia właścicieli

Przez kolejne stulecia obiekt przebudowywano. Gmina opisuje renesansową fazę z 1580 roku oraz późniejsze przekształcenia. W XIX wieku majątek znalazł się w rękach Hohenlohe-Oehringen, którzy pozostawali właścicielami do 1945 roku.

Fortyfikacje ustępowały wygodzie, a zamek stawał się rezydencją. Nazwa została, choć zmienił się sens miejsca. Pod reprezentacyjnymi ścianami nadal trwał starszy porządek: siedziba miała panować nad otoczeniem, choć już innymi środkami.

Rok, który otworzył dach

W 1945 roku budynek został wypalony i zniszczony. Gminny opis z marca 2026 roku nadal określa go jako ruinę. Samo miasto również poniosło ogromne straty; dziejów zamku nie da się odłączyć od losu ulic i domów poniżej wzgórza.

Dziś nie trzeba dodawać do tej historii tajnych przejść ani nocnych zjaw. Wystarcza świadomość, że miejsce potrafiło przetrwać średniowieczny spór, kolejne rody i przebudowy, a potem utracić swój dach. Przez puste okna przechodzi to samo światło, lecz nie zatrzymuje się już w pokojach.