Wśród drzew stoją mury zamku, który był też świątynią. Obok zachowały się okopy z 1914 roku. Dwie odległe wojny spotkały się na jednym wzgórzu.

Dom z wejściem nad ziemią

Dokumentacja NID wskazuje, że średniowieczny Bydlin był obronną rezydencją. Wysoki dom z wapienia miał co najmniej trzy kondygnacje. Pierwotne wejście znajdowało się około dwóch i pół metra nad poziomem dziedzińca; prowadził do niego zapewne drewniany pomost.

Castrum Bydlin pojawia się w źródłach od końca XIV wieku. Badacze przypuszczają, że fundatorem był Niemierza herbu Strzała albo jego ojciec Pełka. To przypuszczenie, nie imię wyryte na akcie budowy.

Warownia zmienia głos

W XVI wieku dawna rezydencja została przekształcona w zbór ariański. Pod koniec tego stulecia Mikołaj Firlej przebudował ją na katolicki kościół Świętego Krzyża. W murach zmieniono wejścia, okna i podział wnętrza.

W czasie potopu szwedzkiego kościół spalono. Późniejsza budowa nowego kościoła parafialnego u podnóża wzgórza sprawiła, że dawna świątynia stopniowo traciła znaczenie i niszczała.

Rok 1914 wraca na wzgórze

W listopadzie 1914 roku w okolicy znów rozległy się strzały. Legioniści Józefa Piłsudskiego okopali się na wzgórzu zamkowym, a 17 listopada wyruszyli stąd do walk pod Krzywopłotami przeciw wojskom rosyjskim.

NID odnotowuje zachowane relikty okopów oraz pochówek 46 legionistów na pobliskim cmentarzu. To druga warstwa historii, wpisana w ziemię obok średniowiecznych murów.

Ślady, których nie trzeba wymyślać

Ruiny stoją dziś wśród drzew. Nie trzeba dopisywać tajnego przejścia ani ukrytego skarbu: na jednym wzgórzu spotkały się obronny dom, świątynia, pożar i front pierwszej wojny światowej.

Wchodząc na wzgórze, warto trzymać się istniejącej ścieżki i nie naruszać ziemnych reliktów. Cmentarz u stóp ruin jest miejscem pamięci.